czwartek, 13 października 2016

Nabieram oddechu przy lekturze "Nad Niemnem"

Krytyk mówi: Co to? "Nad Niemnem"? Nie czytałaś jej w liceum?
Odpowiadam: Czy do dobrych książek nie warto wracać?

Wiem, ten wybór jest niepraktyczny. Powinnam przecież czytać literaturę branżową, najlepiej z odpowiednim nastawieniem. Robię to dla siebie, na pracę będzie pora kiedy indziej, myślę sobie oddalając srogie widmo upływu czasu.

Warto zadbać o swoją higienę psychiczną. Mieć hobby i odskocznię, zajęcie mniej lub bardziej typowe. Ograniczać się czy zasłaniać własnym zawodem to za przecież za ciasne ramy, żeby się rozwijać. Pracę można zmienić, można stracić, można z niej wyrosnąć, ale skłonności pozostają na całe życie.
Na szczęście.

*
Poszukiwałam wyciszającego krajobrazu, który pozwoli oddalić od siebie niepokój i sięgnęłam po klasykę, "Nad Niemnem" Elizy Orzeszkowej. Spodziewałam się oczywiście długiej lektury, która pozwoli się w sobie rozsmakować.

Tak więc próbowałam uciec od nieprzychylnej rzeczywistości, zapominając tymczasem, że właśnie sięgam po pozycję, w której to właśnie konfrontacja z nią nieuchronnie wpływa na postawy bohaterów.

*
Pewnego dnia otulam się w koc i zastanawiam się nad postacią Emilii, a potem kolejnymi odnosząc to szerszego ogółu.

- Czy w gorszych chwilach nie wycofujemy się czasem z życia jak wegetująca w bezpiecznym kokonie przyzwyczajeń żona Benedykta, roszczeniowa wobec bliskich, zawiedziona, gdy tylko nie dostrzeże przejawów empatii?
- Czy nie przekładamy czasem niepowodzeń w jednej sferze życia na drugą?
- Czy nie szukamy przyczyn zewnętrznych, które będą doskonałą wymówką, żeby niczego nie zmieniać?

- Czy jak Marta nie wypieramy się wartości, które nie spotkały się z aprobatą otoczenia?
- Czy nie zdarza się tak, że oddalamy się od tego, co jest dla nas ważne, próbując przypodobać się innym, a co gorsza własnej rodzinie?

- Czy jak Benedykt z nadmiaru pracy nie zdarza się nam stracić szerszy kontekst sytuacji, przekładać własny interes nad innych tylko po to, żeby opłacić rachunki i zobowiązania?

Znowu wracam do rzeczywistości. Gorzkie rozczarowanie może jednego pociągnąć na dno, a drugiego uczynić bardziej skłonnym do dalszych poszukiwań. Smutek i nadzieja malują się falą w codziennym życiu.

Efekt lektury nie jest jednak tak przygnębiający. Z nieukrywaną przyjemnością wyobrażam sobie młode roześmiane kobiety stłoczone na drabiniastych wozach, przez świeżość i rumianość policzków przypominające bukiety. Na myśl o gęstych pszenicznych warkoczach tęsknię za długimi włosami. Jestem ciekawa jak dziecko i czekam do wiosny. Czytam nieznane nazwy kwiatów i przed oczami mam nowe kształty, fakturę, zapach roślin. Zastanawiam się gdzie ostatnio widziałam jarzębinę patrząc już na słotne popołudnie raczej z melancholią. Słowo smętek, które pojawia się bardzo często pod koniec lektury budzi we mnie własne skojarzenia. Może z późnym latem i zawiedzioną miłością, gdy ktoś nie napisał do mnie, choć obiecał.

Darmowy dostęp do powieści




2 komentarze:

  1. bardzo dobry tekst. W szkole tak nas zniechęcano do tej książki, że az nie przeczytałem jej w całości. Po latach jednak zacząłem patrzeć na nią zupełnie inaczej. Te opisy bardzo mi się podobały- są świetnie napisane, oddają idealnie wszystkie walory i cechy pojawiających się w książce zjawisk i postaci. to naprawdę wartościowa książka. a te wypełniające ją opisy to dzieła sztuki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytając współczesną literaturę, która ma tak ubogi język i nie zawiera w sobie bogatych opisów lekturę "Nad Niemnem" uważam za obowiązkową. Naprawdę tę książkę docenia się po przeczytaniu wielu miałkich "dzieł" współczesnych literackich szarlatanów.

    OdpowiedzUsuń