środa, 26 października 2016

Mazurek bez piórek

Na okiennym parapecie usiadł mazurek. Mały, poturbowany, bo piórek miał tyle, że chyba samiczka oskubała go do reszty, żeby sobie mięciutkim puszkiem wyścielić gniazdo na zimę.

W niczym nie przypominał tego spotykanego na fotografiach. Dziób miał trochę za jasny, trochę za cienki, ale na żywo widziałam go przecież po raz pierwszy, więc nie miałam porównania. Wiedząc, że samym ptakom w obrębie rodziny zdarzają się pomyłki w rozpoznaniu pobratymca, stwierdziłam bez wahania, że to krzyżówka wróbla z mazurkiem.

Samiczka mazurka, nieco mniejsza od swojego kuzyna, ma uroczy czarny kleks na policzku. Samiec wróbla z kolei ma szarą czapeczkę i duży czarny śliniak.

Dzisiaj dowiedziałam się, że jaśniejsze ubarwienie to cecha młodych osobników. Aż strach pomyśleć, że tak niechlubne dobrałam mu pochodzenie.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz