Wskrzeszają do życia, przywracają ducha lat 80', wzbudzają pozytywne emocje.
Wystarczy wrócić do wspomnień z wakacyjnych wyjazdów, szantów w obozie nad jeziorem, żeby stwierdzić jak duża dawka wibrującej energii ukryta jest we wspólnym śpiewaniu.
Niektórych odprężają dźwięki gongów i mis, inni wolą słuchać odgłosów natury albo mantr, sama wspominam z sentymentem klimat na koncercie Atmasfery uzupełniony wizualizacją krajobrazu z lotu ptaka. Tę samą funkcję może pełnić muzyka popularna.
"Uwielbiam chórki" - powiedział ostatnio znajomy, a ja bez wahania
zaprosiłam go na seans "O krok od sławy" z 2013 roku wyreżyserowany
przez Morgan'a Neville'a. Film ma formę reportażu, chórzyści mogą więc z
własnej perspektywy opowiedzieć swoją historię.
Dokument pokazuje jak nastawienie na współpracę, które reprezentuje wiele kobiet, może odsunąć je w cień bardziej charyzmatycznej postaci. W codziennym życiu to zresztą bardzo ciekawy tzw.syndrom sekretarki.
Już wyjaśniam co to takiego.
Podobnie jak w przypadku nauczycieli, którzy mogą napotkać trudności w przypadku próby zmiany charakteru pracy, asystentki również mogą zatrzymać się na pewnym etapie zawodowego rozwoju.
Chociaż zajęcia te wymagają doskonałej organizacji, odpowiedzialności, odporności na stres i presję czasu,w pewnym sensie oddalają też kobiety od zajmowania samodzielnych stanowisk.
Nie ma znaczenia tutaj ani ilość partnerów handlowych z którymi porozumiewają się na co dzień ani zgodna współpraca w miejscu pracy, ponieważ przypomina to raczej rozwijanie sieci, w której jest się elementem wspierającym, ale nie centralnym.
W przypadku poszukiwania pracy ich kandydatura może być więc chętniej przyjmowana na stanowiska związane z podejmowanym już wcześniej zatrudnieniem.
Jednak nie warto się zrażać,i tak jak to jest pokazane w filmie, próbować określić się na nowo i zaryzykować. Tyle masz niezależności na ile odważysz się po nią sięgnąć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz