wtorek, 18 października 2016
Jak nie dać się przygnębieniu?
Przede wszystkim warto podejść do tematu aktywnie.
Muzyka jest panaceum na wszystko. Wyraża chwilowy nastrój, a może też skutecznie go poprawić, przy okazji wpływając też na otoczenie. Nie goń za myślami jak wilk za strusiem pędziwiatrem. Puść sobie radosną muzykę, ciekawy reportaż, a najlepiej od razu włącz Trójkę. Trafiłam tak dzisiaj na płytę Sinéad O'Connor "Throw Down Your Arms" (2005).
W najgorszym razie taka próba skończy się totalnym dysonansem.
Co robić kiedy zewsząd dopadną cię melancholijne piosenki? Wiesz, że niektórzy lubią smutek?
Jeśli jednak konsekwentnie nie chcesz się tak czuć, to doskonały impuls do zmian. Skoro dopuszczasz możliwość wyboru to podejmij decyzję. Z pewnością znajdziesz rozwiązania, które są pod ręką.
Podły nastrój, chandra to czasem pierwsza informacja, że coś jest nie tak. Nie chowaj głowy w piasek. Zastanów się co za tym smutkiem się chowa. Może to być sygnał do przewartościowania celów. Warto zmienić ich hierarchię, niektóre usunąć i dopisać nowe?
Po drugie, dlaczego by nie zwolnić, odpuścić sobie. Lawirując od zadania do zadania, kiedy zdążysz się ponudzić? Każdy czuje się od czasu do czasu jak przemoczony kundel. Wychodzę z założenia, że póki się z tym nie narzucam, to mogę być rozbitkiem. Daję sobie czas, żeby się pozbierać.
Może ten smutek to tylko destruktywny wzór powielany mimowolnie. Spadek formy, brak pomysłów i melancholia gwarantowana. Wybierz więc na dzisiaj inną suknię.
Może to neurony lustrzane, które przypominają ci o problemie przyjaciela. A zatem współodczuwanie, z którego lepiej się pozbierać. Powielanie działania, schematu myślenia to nie jest jeszcze szukanie rozwiązania.
W niepogodę niech chociaż promienny uśmiech rozjaśni ci twarz. Zapal wszystkie dostępne światła.
Stwórz przyjemny nastrój. Zrób coś głupiego. Idź na zumbę. Zadzwoń do przyjaciela albo kogoś, kto prosto z mostu powie ci: "Popłacz sobie", a potem doda "Weź kąpiel we własnych łzach".
Ciekawe, że podły nastrój nigdy nie chwyta w biegu. Słyszałam, że dobrą kondycję zapewni co najmniej 10 tysięcy kroków dziennie. Niekoniecznie po schodach, ale w terenie, co pozwoli złapać odrobinę dobroczynnego słońca.
Najlepiej zająć się czymś przyjemnym. Pływanie, czytanie, rozmowa, jogging, zakupy. Pranie lub prasowanie jeśli lubisz.
A co jeśli ten nastrój trwa stanowczo za długo? Rozczulanie się nad sobą na pewno nie pomoże. Tutaj potrzebny jest specjalista.
Podobno smutne rzeczy powinno się wykonywać przez dłuższy okres czasu, za to przyjemne przerywać jak najczęściej. Smuć się na zdrowie jeśli tylko teraz tego potrzebujesz. Bo niedługo możesz nie mieć już okazji.
Sinéad O'Connor - Vampire (Lee Perry)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz