Podczas pierwszej lektury byłam mile zaskoczona zabawnymi dialogami, podstępem, oddaleniem, które przybliża do siebie bohaterów. Za drugim razem bardziej zastanawiałam się nad tym jak Lisa radzi sobie z odrzuceniem, a właściwie to jak sobie z nim nie radzi. Działa w myśl zasady "Robi się to, czego się nie umie wypowiedzieć".
Bogate w treść proste dialogi ukazują niejedną prawdę o bohaterach.
GILLES Życie ze mną jest piekłem?
Kobieta, zaskoczona, zwraca się w jego stronę.
LISA Rozczulasz mnie, zadając to pytanie.
GILLES A co z odpowiedzią?
Lisa milczy. Ponieważ on wciąż czeka, przyznaje w końcu z powściąganą czułością:
LISA Niewątpliwie jest piekłem, ale… w pewnym sensie… zależy mi na tym piekle.
GILLES Dlaczego?
LISA Jest w nim ciepło…
GILLES Jak to w piekle.
LISA I mam w nim swoje miejsce…
GILLES Niczym Lucyfer…
Co kryje się pod deklarowanym tak żarliwie przywiązaniem żony do męża? Jak zmienia się jej podejście do niego w pozoru tak krótkiej wymianie zdań? Z czym wiąże się okazywana czułość? To tylko kilka z pytań, które rodzą się w głowie w trakcie lektury.
(Lisa) Wstaje, chwyta butelkę whisky, nalewa sobie szklaneczkę, prowokując Gilles'a.
LISA Wypiję ją.
GILLES Wypij.
LISA Potem wypiję następne.
GILLES Pij, ile chcesz. Zalewaj się, skoro umiesz pływać!
LISA (wyzywająco) Wypiję całą butelkę.
Gilles patrzy na nią, nie reagując.
LISA Nie... nie powstrzymasz mnie?
GILLES A po co? Mam cię bronić przed tobą samą? Chętnie będę cię bronił przed kimkolwiek, ale nie przed tobą samą...
![]() |
| "Małe zbrodnie małżeńskie" E.E.Schmitt |

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz