środa, 30 listopada 2016

Przewrotna szczerość

Minęło równo dziewięć miesięcy między lekturą książki "Małe zbrodnie małżeńskie" Erica Emmanuela Schmitta a okazją do obejrzenia spektaklu na jego podstawie.

Podczas pierwszej lektury byłam mile zaskoczona zabawnymi dialogami, podstępem, oddaleniem, które przybliża do siebie bohaterów. Za drugim razem bardziej zastanawiałam się nad tym jak Lisa radzi sobie z odrzuceniem, a właściwie to jak sobie z nim nie radzi. Działa w myśl zasady "Robi się to, czego się nie umie wypowiedzieć".

Bogate w treść proste dialogi ukazują niejedną prawdę o bohaterach. 

GILLES Życie ze mną jest piekłem?
Kobieta, zaskoczona, zwraca się w jego stronę.
LISA Rozczulasz mnie, zadając to pytanie.
GILLES A co z odpowiedzią?
Lisa milczy. Ponieważ on wciąż czeka, przyznaje w końcu z powściąganą czułością:
LISA Niewątpliwie jest piekłem, ale… w pewnym sensie… zależy mi na tym piekle.
GILLES Dlaczego?
LISA Jest w nim ciepło…
GILLES Jak to w piekle.
LISA I mam w nim swoje miejsce…
GILLES Niczym Lucyfer…


Co kryje się pod deklarowanym tak żarliwie przywiązaniem żony do męża? Jak zmienia się jej podejście do niego w pozoru tak krótkiej wymianie zdań? Z czym wiąże się okazywana czułość? To tylko kilka z pytań, które rodzą się w głowie w trakcie lektury.

(Lisa) Wstaje, chwyta butelkę whisky, nalewa sobie szklaneczkę, prowokując Gilles'a.
LISA Wypiję ją.
GILLES Wypij.
LISA Potem wypiję następne.
GILLES Pij, ile chcesz. Zalewaj się, skoro umiesz pływać!
LISA (wyzywająco) Wypiję całą butelkę.

Gilles patrzy na nią, nie reagując.
LISA Nie... nie powstrzymasz mnie?
GILLES A po co? Mam cię bronić przed tobą samą? Chętnie będę cię bronił przed kimkolwiek, ale nie przed tobą samą...








Książka Małe zbrodnie małżeńskie
"Małe zbrodnie małżeńskie" E.E.Schmitt

wtorek, 29 listopada 2016

Utracone wspomnienia

Co dzieje się z człowiekiem, który traci pamięć?

Podczas gdy książka pt."Motyl" Lisy Genovy spokojnie czeka na lekturę, odpowiedzi szukałam w filmie wyreżyserowanym na jej podstawie "Motyl Still Alice" z 2014r.

Pewnego dnia Alice biega ścieżką, którą pokonywała wcześniej milion razy i nagle traci orientację w dobrze znanej przestrzeni. Poczucie zagubienia, którego doświadcza nie dotyczy tylko miejsca i czasu, ale intencji z jaką podjęła działanie i celu do którego dąży.

Coraz częściej występują u niej zaniki świadomości, które negatywnie oddziałują na wszystkie sfery jej życia. Choroba wymusza na niej rezygnację ze stanowiska wykładowcy na uniwersytecie, zaburza relacje rodzinne, oparte w dużej mierze na porozumieniu intelektualnym i drastycznie ogranicza jej wolność.

Bohaterka traci stopniowo zaufanie do samej siebie. Podejmuje działania, które pozwolą jej jak najdłużej być samodzielną. Jednocześnie wyznacza sobie jednak granicę takiej egzystencji. Codziennie odpowiada na kilka pytań. Kiedy choroba bezlitośnie wymaże z jej pamięci imiona ukochanych dzieci, będzie to dla niej jednoznaczne z utratą tożsamości, planuje więc dokładnie swoje samobójstwo.

Film opowiada historię walki o własną niezależność osoby dotkniętej chorobą Alzheimera. Ukazuje w nowym świetle z pozoru stabilne relacje, a także przewartościowuje role pełnione przez poszczególnych członków rodziny. Towarzysząc bohaterce w powolnym procesie utraty pamięci można poddać się refleksji nad tym co tak naprawdę nas określa. Sama zastanawiałam się nad tym czy są to wspomnienia, potem czy chwila obecna, a na koniec czy może uczucia, które sprawiły, że córka Alice z delikatnością rozpostarła dłoń dla bezbronnego motyla, jakim stała się jej matka.

Książka Motyl
"Motyl" Lisa Genova

środa, 16 listopada 2016

Musicale

Wieczór w Akademii Muzycznej i dalsze poszukiwania:

1. Aquarius 

2. Sylwia Banasik - Dobrą być nie popłaca (No Good Deed)

3. Natalia Piotrowska i Kuba Jurzyk - Upiór w operze

4. Jarek Kozielski i Natalia Piotrowska - Wcale nie, ależ tak (Anything You Can Do)
 



poniedziałek, 14 listopada 2016

Kot Simona u mnie za płotem

Sprofanowałam książkę "Kot Simona za płotem", ale to dlatego, że tak ją lubię. Porozrzucałam kleksy stalówką, co nieco dorysowałam i pokolorowałam niektóre strony. Myślę, że każdy miałby milion pomysłów na zabawne dialogi. Bez względu na wiek.

Można powiększać:



























Źródło ilustracji: "Kot Simona. Za płotem." Simon Tofield

sobota, 12 listopada 2016

Gacek uważaj! Modraszka atakuje


Które zwierzę jest bardziej mroczne: sikorka czy nietoperz?
Jeśli powiem Ci, że to pierwsze, będziesz zaskoczona, prawda?

Jednak nie przez przypadek sikorki mają żółte brzuchy. Często w przyrodzie jest to przecież sygnał ostrzegawczy. A jest się czego bać. Zwłaszcza gdy jest się nietoperzem albo mniejszym od niej ptakiem.

Zastanawiałaś się kiedyś dlaczego sikorki tak chętnie zjadają słoninę, którą zostawia się dla nich zimą? Wiadomo, że tłuszcz pozwala im uzupełnić zapasy energetyczne. Sikorki nie ograniczają się jednak do tego przysmaku.

Gdzie jeszcze mogą znaleźć tłuszcz? Czy wiesz, że stanowi on 60% suchej masy mózgu? Sikorki już się tego nauczyły i włączyły do diety mniejsze kręgowce.

Przypadki, gdy ptaszki podlatujące do karmnika same stają się ofiarą są faktem. Tak samo jak stadne ataki modraszek na nietoperze budzące się z zimowego snu.

Jednak jak to w przyrodzie bywa, sama sikorka ma naturalnych wrogów.
Poniżej opis uników sprytnych bogatek przed krogulcem:


Można teraz zastanawiać się czy słynna scena w budce telefonicznej z filmu "Ptaki" Alfreda Hitchcocka byłaby tak samo straszna gdyby Melanie Daniels zaatakowały sikorki.

Źródło informacji: m.in. Adam Wajrak "To zwierzę mnie bierze"
Źródło nagrania: "Dlaczego w trawie piszczy?" gawęda Simony Kossak ( audycja nr 18 "Dlaczego ptaki oszukują")
      

środa, 9 listopada 2016

Nastrojowe obrazy

Dziewczyna z perłą (2003), reż. Peter Webber
 

DELFT, HOLANDIA, ROK 1665

Johannes Vermeer  w rozmowie z służącą Griet:
- Przyglądasz się? I co...
- Nic nie jest we właściwym kolorze.
- To kolor podłoża. Nadaje ton...cień w świetle. Kiedy wyschnie...zamaluję to błękitem, ale...czerń będzie się przebijać.

- Spójrz, Griet. Popatrz na chmury. Jakiego są koloru?
- Białego?
Nie...nie są białe.
Żółte...błękitne...i szare.W chmurach są kolory.
- Teraz rozumiesz.

(To jest) rubinowy szelak. Guma arabska. Kora winorośli. Dodaje się ją do śniedzi miedziowej. Malachit. Cynober. (...) olej lniany. Czerń węglowa. Rozciera się to w moździerzu w ten sposób.

Pieter Van Ruijven na temat obrazu przedstawiającego jego małżonkę:
- Czy to żółcień indyjska?
Wydestylowana z uryny świętych krów, karmionych tylko liśćmi mango?
Wymalował pan moją żonę suszonymi sikami!
- To odpowiedni kolor.
(...)
- Podoba mi się.
Kolor, właściwa perspektywa, złudzenie... jest zupełne.
Całe to mistrzostwo na użytek mojej drogiej Emilii.
Wręcz...
wydaje się...
że ona myśli.

Źródło zdjęcia: www.filmweb.pl
Źródło tekstu: www.opensubtitles.org, autor napisów: hskowron@wp.pl

wtorek, 8 listopada 2016

Złote kolory jesieni

Na chłodną pogodę najlepsze są pełne ciepła opowieści, z grubą jak wełniany koc warstwą emocjonalną, niedostępną na pierwszy rzut oka i tym bardziej ciekawą. Lubię filmy nieznane, zagubione, mniej popularne w naszym kręgu kulturowym. Jednym z nich jest "Jedwabna opowieść" z 2004 r w reż. Éléonore Faucher.

Film nakręcony jest w tonacji zielonej, na ekranie widzimy kolory takie jak zgniła zieleń, khaki, zieleń mchu, seledyn a nawet zimną miętę. Barwa ta kontrastuje z jasną cerą, koralowymi ustami i miedzianymi pasmami włosów głównej bohaterki. Możemy zobaczyć jak pięknie współgrają z kolorem bordowym, ciepłym szarym, ceglastym czy słomianym. Wszystko po kolei, jak w naturze.

"Brodeuses", 2004 r.

Pod zgrabną ręką zdolnej hafciarki rodzi się harmonia. Przy dźwiękach wiolonczeli cekinowe łuski obsypują pokryte sieciami plaże, pajęcze nici rozciągają połyskujące ramiona na tle ciemnej organzy, a miękkie królicze skórki otulają zimne metalowe dżety.

Jednak tak jak batystowa nić może zaciągnąć szyfon, tak życie bohaterek rozdarło na pół jedno niespodziewane szarpnięcie.

Elegancka i skromna Pani Melikan po utracie syna w wypadku motocyklowym stroni od ludzi, a pracę, którą dotąd wykonywała z pełną pasji radością określa jako zwykłą chałturę. Na najmniejszy odgłos z ulicy zrywa się, żeby zamknąć okna. W ciszy pracowni wpatruje się w drzwi pustego pokoju syna.

Kiedy do jej warsztatu trafia Claire, zamknięta w sobie młoda adeptka haftu, kobieta zdaje się wcale jej nie zauważać. Pracują w milczeniu, w tle miarowego stukotu zegara i maszyn. Gdy Pani Melikan podczas zakupów dowiaduje się, że dziewczyna jest chora, przy następnej okazji nieśmiało nawiązuje kontakt.

Współczucie, które otwiera Panią Melikan na Claire, staje się drogą do głębszej relacji pomiędzy dwiema postaciami. Dojrzała kobieta odnajduje się w roli troskliwej opiekunki, a Claire zwierza się jej, podziwia ją i powoli akceptuje swoją sytuację.

Stopniowa zażyłość zmienia na lepsze obie kobiety. Claire dorasta, a Pani Melikan uczy się od nowa uśmiechać.


Źródło zdjęcia: www.filmweb.pl


sobota, 5 listopada 2016

Powiedz stop

Przemyślenia po dzisiejszym spektaklu podejmującym temat przemocy.

Ściana. Zimna, nieczuła, odgradzająca od innych, niosąca przez piętra coraz płytsze tony.
Urywa słowa, nie pozwala ich dokończyć. Ale to Ty włączasz radio, podgłaśniasz telewizor, wychodzisz na balkon czekając na ciszę. Odwracasz wzrok na ulicy, na przystanku, w tramwaju.
Nie wstajesz i nic nie mówisz. To milczenie czyni cię współwinnym. Jeśli trzeba spójrz w oczy potrzebującemu i zadzwoń po pomoc.

Książka do dalszych refleksji:
"Czy Bóg wybaczy siostrze Bernadetcie?" Justyna Kopińska

Film na Youtube:
Protest ''Razem przeciw kulturze gwałtu''

Nie ma za grosz kultury

Naprawdę? Wystarczy tylko trochę poszukać.

W lokalnych ogłoszeniach znalazłam niedrogie i często bezpłatne wydarzenia, które zachęciły mnie do większej ekstrawersji.
Dzięki uczestnictwu w szkoleniach nabrałam dystansu do siebie, bo w końcu nie trzeba być idealnym, żeby dobrze się bawić.

Chociaż z zajęć z samoobrony wróciłam z siniakami i cała w kurzu, warto było tam pójść.
Na zajęciach z mantry przekręcałam słowa.
Na warsztaty kolorystyczne przyszłam ubrana w kolory pani jesieni, a wyszłam wiedząc, że jestem wczesną zimą albo późnym latem.
Na warsztatach dla kobiet znalazłam kosmetyki, których używam do dzisiaj.
Dowiedziałam się też jakie pomyłki zdarzają się w robieniu jadłospisu.
Zbadałam szczegółowo swój kręgosłup i wiem już, które z ćwiczeń fitness są dla mnie najlepsze.
Byłam też na kilku spektaklach tanecznych, występie żonglerki, performance ulicznym, a nawet na sztuce egzystencjalnej.
Dla nabrania odwagi zadawałam pytania na szkoleniach, dzieliłam się przemyśleniami, a z własnych kompleksów uczyniłam nawet atuty.
Nieźle jak na osobę nieśmiałą, prawda?

Potrzeba rozrywki

Lista wydatków jest długa. Dla każdego jest to coś innego. Kredyt hipoteczny straszy ratami, własna działalność dodatkowymi kosztami, dzieci wydatkami na szkołę...
Ciężko za tym wszystkim nadążyć, a nawet jeśli się uda, życie zaproponuje zaraz nowe wyzwanie.
Często czujemy się rozdrażnieni, uwikłani w problemy i nic nie wydaje się proste.
Dlatego warto poszukać zajęcia, które pozwoli się zdystansować do tego, co powszednie.

Wystarczy tylko chcieć, oddelegować pracę, chwilowo kogoś innego obarczyć brakiem czasu. Chociaż wiem, że my kobiety, nie uciekamy nigdy od problemów dosyć daleko ;)


piątek, 4 listopada 2016

Szast-prast i do kosza

Są takie wynalazki, których użycie, ze względu na łatwą dostępność i przydatność, na stałe wchodzi nam w nawyk. Zasada ta sprawdza się w przypadku ręczników papierowych.

Skrawki papieru, powstałe na skutek anomalii w pracy gilotyny do obcinania papieru toaletowego, należało jak najszybciej spożytkować. Tak też narodził się pomysł zastosowania ich w kuchni, który to przyjął się bardzo dobrze już w latach 30' ubiegłego wieku.

Dzisiaj produkt ten jest rozwiązaniem bardzo higienicznym, stosowanym z powodzeniem w toaletach publicznych, restauracyjnych kuchniach, gabinetach do masażu czy warsztatach samochodowych.

Jednak często bezrefleksyjnie korzystamy z niego w domu.

Ręczniki papierowe w głównej roli

Życie papierowego ręcznika jest bardzo krótkie. Nawet jeśli ma wiele warstw i jest bardzo wytrzymały to przemoczony i brudny nie przyda się już na nic. Tłusty i podarty nie nadaje się nawet do recyklingu. Bardzo szybko ląduje wśród odpadów mieszanych.

Pomimo tego faktu kupujemy chętnie i często barwione na kolorowo lub rażące białością gofrowane rolki. Sięgamy też po ręczniki papierowe o przyjemnych, wytłaczanych wzorach.

W ferworze codziennej pracy osuszamy papierem owoce, odsączamy na nim frytki, wycieramy w niego dłonie. Zbieramy z jego pomocą rozsypane na blacie produkty, wycieramy tłuste i mokre plamy.

Ręczniki papierowe wydają się niezbędne, prawda? Może w wielu przypadkach rzeczywiście tak jest, ale w pozostałych dostępne są przecież inne rozwiązania.

1. Gąbka skutecznie chłonie wodę i można nią wielokrotnie czyścić zabrudzone powierzchnie.
2. Ściereczki z celulozy z powodzeniem zbierają kurz i sypkie produkty.
3. Mikrofibra jest na tyle wytrzymała, że nawet po całkowitej utracie koloru nadal trzyma fason.

Nie jesteś nadal przekonana?

Namawiam więc do skorzystania z ręczników z makulatury, w naturalnym szarym kolorze. Jeśli wybierzesz papier w białym odcieniu sprawdź przed zakupem czy jest wolny od chloru, popularnego wybielacza.

Popularne Zetki, o listkach składanych w systemie Z-Z też spełniają dobrze swoją rolę. Niestety takie ręczniki nie są idealne, nie mają neutralnego zapachu, mogą też się kruszyć jeśli nie są powlekane żywicą.

Na pocieszenie powiem, że ścierki, które powstają z celulozy są produktem biodegradowalnym.

Używasz ręczników w kuchni? Sprawdź czy mają atest PZH dopuszczający do kontaktu z żywnością.

W jednym z wyliczeń znalazłam informację, że na osobę przypada ok.70  listków ręcznika, czyli średnio jedna rolka na miesiąc. Niby mało, ale dlaczego by nie zrezygnować z tego niepotrzebnego wydatku, zaoszczędzić parę groszy, a przy okazji mniej śmiecić?

czwartek, 3 listopada 2016

Rywalki - Poldark (spoiler)

Zdrada. Dwa punkty widzenia: żony i kochanki.

Demelza w rozmowie z Poldarkiem
- Demelzo, nigdy nie udawałem ideału.
- Czy ja o to prosiłam?
Nie przypominam sobie.
Pamiętam za to, że ślubowaliśmy sobie wierność.
- Wiem, że zawiodłem twoje zaufanie.
- Straciłeś.
- I zraniłem twą dumę.
- Dumę?
Moją dumę?
(…)
Wydawało mi się,
choć niewiele wiedziałam,
że nie byłeś jak inni mężczyźni.
Była w tobie szlachetność
nie z urodzenia, a z charakteru.
Byłam dumna, że ktoś taki mnie poślubił.
A teraz odkrywam,
żeś wart mniej od innych.
Nisko upadłeś i z bardzo wysoka.
Nie moją dumę zraniłeś, Rossie.
A moją dumę z ciebie.

Elisabeth w rozmowie z ciotką
Opuścił mnie.
Chciał powstrzymać ten ślub, ale nie dał nic w zamian.
Zabrał to, co nie należało do niego
i odszedł, nie ponosząc konsekwencji.
Dlaczego musiał przyjść?
Nienawidzę go za to!
Nie pozostawił mi innego wyjścia!



Źródło tekstu: http://www.opensubtitles.org/

środa, 2 listopada 2016

Zabawy z włóczką

Czy pamięta ktoś jeszcze grę zręcznościową z użyciem sznurka, którą rozgrywało się w parach?

Zabawa nazywa się Ayatori i pochodzi z Japonii. W grze najważniejsze jest skupienie i koordynacja ruchów. Najlepiej trochę podkręcić tempo. Kto się pomyli przegrywa!




Dla bardziej zaawansowanych polecam figurę "biegnącego psa". Na filmiku poniżej efekt końcowy jest widoczny po 1 min i 50 sek.

wtorek, 1 listopada 2016

Sernik dla przedszkolanek

Robiąc podsumowanie stwierdziłam, że na blogu brakuje jednego: ciasta! Dzisiaj zaproponuję przepis na gotowany serniczek, a że nie mam pamięci do składników to zrymuję.

Dwie  szklanki na blacie czekają cierpliwie
Jedna z kopcem cukru, druga pełna do połowy mleka
Co je czeka?

Cztery jajka w misce rozbite
Z wiaderkiem serka ucierane
Już wiedzą co jest w rondelku grane

Kostka masła się rozpuszcza
Skwierczy głośno, to rozpusta,
Tęskni już do beszamelu
I roztapia się w marzeniu

Wielkie "O" od lewej do prawej
Zdziwiona łyżka maluje w kociołku
Na słabym ogniu podgrzewa się masło
Syczy, że nie zbrązowieje tak łatwo

Potem znienacka
Spada masa z jajek i sera
Zagęściła się substancja
Od tego zabiegu

Cukier puder ofensywę
Podjął zaraz szturmem
Rozniesie się licznie
W bombie kalorycznej

A na koniec dwa budynie
Jak nie wskoczą do szklanki
Zawirują, zatańcują i w rondelku wylądują

Herbatniki w szachownicy
Ścielą się w brytfannie
Kołderka sernika
Zaraz na nie spadnie

Zachęcam do zabawy z dziećmi. Co ciekawe, w ten sposób naprawdę wiele mogą się nauczyć.
A ciasto? Przygotowane w 30min, znika w 5 i to nie pod stołem ;)