Pijąc sok przy oknie nagryzmoliłam sobie:
Zatrzymany proces
Martwa mucha układa nogi w pentagram
Biedronki tracą kolor jak liście olszyny
W ciasnej przestrzeni między szybami
Smutek się nie zazieleni
Wciśnięte w szparę suche truchło
Budzi odrazę czy współczucie
Zaraz przy sobie straciły oddech
W imię rozkładu oddały życie
Skrzydła rozwarte siłą ducha chyba
Ukryć się chciały w najgłębszej z dolin
Inne jak starcy modlący się cicho
Na plecach leżąc bezwładnie
Śnią o ostatnim locie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz