poniedziałek, 16 stycznia 2017

Albatros (2011)

Niedbały wdzięk krótko ściętej grzywki. Niewinny urok za bardzo błyszczących oczu. Zaostrzone kosmyki na łagodnej fali włosów. Uśmiech, który pojawia się na jej twarzy równie nagle, co ona sama. Żywe oczy skupione na rozmówcy tylko na chwilę, żeby potem zawirować od niechcenia. Gra młodej kokietki, nieidealnej, więc bardziej pociągającej.

Była energiczna, świeża, w zasięgu wzroku. Przychodziła znikąd, rozpraszała, skupiała na sobie uwagę. Brak jej towarzystwa obracał w szarość kolejne dni. Czekał na nią jak czeka się na miłego gościa, z niecierpliwością zamawiającego taksówkę. Jej ciepłe udo przyprawiało go o szybsze bicie serca.

Dlaczego się nie cieszysz. Gorzkniejesz zamiast z tym skończyć. Rzucić w cholerę. Podrzyj, zamaluj, pobiegnij. Zostaw to za sobą. To cię definiuje? Wciąż za wiele dla ciebie znaczy. Wciąż o tym mówisz. Przyznaj, że ci nie wyszło. W twoim wieku to trudne? W twoim wieku powinieneś wiedzieć, że to najlepszy moment. Sęk w tym, że możesz przeżywać pełniej to mniej, co jest przed tobą.


Była młodsza, rumiana, zdyszana, bez trudu wsiadła na rower i odjechała. W czerwonej kurtce. To nie jej pierwszy pocałunek, nie jego ostatni.

Cierpliwie powtarzała to co istotne. Dodając sobie otuchy. Rozgrzewając dłonie.
Jeśli jest rzecz, którą chcesz robić to rób to mimo wszystko. Bo nikt nie przyznaje się z czego czerpie siłę. Nikt nie obnaża swoich ran.

*
Szczypta humoru:

- Był wielkim człowiekiem...
- Gratuluję mu urodzenia

- Widziałem więcej niż ty
- Rzeczy, których ja nie chciałabym widzieć

- Dla Ciebie odmawiałem sobie wszystkiego
- To dlaczego zjadłeś śniadanie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz